KOLUMNADA IMIENIA JANA PAWŁA II

I Nagrodaw konkursie urbanistyczno - plastycznym na koncepcję upamiętnienia obecnościOjca Świętego Jana Pawła II w WarszawieKolumnada imienia Jana Pawła IIupamiętnienie zdarzeń, które zmieniły Polskę i Europę

pracownia architektoniczna Warszawa

 

1. To, co stało się w tym miejscu, należy do najważniejszych momentów w historii Polski. Tu otworzyła się droga ku niepodległości. Tu nastąpił przełom w świadomości narodu. Słowa papieskiego wołania stały się impulsem ciągu zdarzeń, który doprowadził do „odnowy oblicza” nie tylko polskiej ziemi. Nie jest to pomnik Papieża jako osoby, ale upamiętnienie wydarzenia, które miało miejsce waśnie tu, w stolicy państwa, na placu Zwycięstwa, przy grobie Nieznanego Żołnierza. Zaprojektowana brama triumfalna jest bramą Zwycięstwa Narodu, całego narodu różnorodnego społecznie, wyznaniowo i etnicznie. Jej symbolicznego otwarcia ku wolności dokonał Papież w dniu 2 czerwca 1979 roku i prowadził nas ku tej wolności aż do końca. I choć sam bardzo skromny, dokonał dzieła ogromnego, dla upamiętnienia którego żaden pomnik nie wyda się zbyt monumentalny.
W architekturze naszego kręgu kulturowego pomnikami zwycięstw są obeliski, kolumny, łuki i bramy triumfalne. W Polsce pomniki upamiętniające bohaterską przeszłość wiązały się niemal zawsze z martyrologią narodu. Ten ma być pomnikiem zwycięstwa, trwałym i ponadczasowym. 

projektowanie wielobranżowe Warszawa

2. Oś Saska – wielkie barokowe założenie urbanistyczne – w ciągu swej prawie trzystuletniej historii ulegało wielu transformacjom. Zachowało jednak swój charakter i zasadę przestrzenną. Historia Osi Saskiej , nierozerwalnie sprzęgnięta z dramatyczną historią miasta i państwa, uczyniła z niej miejsce szczególne. Architektura bezpośredniego otoczenia placu – i ta zachowana, i ta która ma być odbudowana – wyrosła z tradycji klasycznych. Dlatego projektowany obiekt powinien, przy zachowaniu współczesnych środków wyrazu, współgrać z architekturą wyrosłą z korzeni klasycznych, a jego wysokość nie może przekraczać wysokości Pałacu Saskiego (15m). Jednocześnie dobrze by było, aby Plac Piłsudskiego z jego historią, z Grobem Nieznanego Żołnierza i z Kolumnadą imienia Jana Pawła II stał się Sanktuarium Narodowym.
Ważną cechą projektu jest wyrównanie gabarytów pałacu, kolumnady i szpalerów zieleni stanowiących południową i północną ścianę placu w jego nowym kształcie. W miejsce dotychczas panującego tu chaosu i nieoznaczoności pojawi się ład i porządek przestrzenny, tak charakterystyczny dla tego rodzaju założeń urbanistycznych. Przywrócona zostanie w ten sposób historyczna zasada kompozycyjna Osi Saskiej.

obsługa inwestycji budowlanych Warszawa

3. Idąc od Krakowskiego Przedmieścia widać będzie umieszczony na fryzie kolumnady napis: „Wszystko, co Polskę stanowi” – cytat z aktu milenijnego – stanowiący wprowadzenie na plac. Brama Zwycięstwa Narodu to brama nie dla jednego triumfatora, dla jednego zwycięskiego władcy, ale dla zwykłych ludzi, którzy nie kroczą w regularnym szyku jak wojsko, ale idą grupami większymi i mniejszymi – tak jak chodzą wolni ludzie. Stąd wielość przejść i nieregularny rozstaw kolumn, co stanowi zresztą o unikalności tego monumentu.

biuro architektoniczne Warszawa Ochota

Problemem było – ile tych przejść ma być? Co ma regulować ilość kolumn i ich rozstaw?
I tu odpowiedź przyniósł tekst wołania papieskiego, wysłuchanej modlitwy Papieża i historia związku pontyfikatu Jana Pawła II z Polską.

Każda z kolumn stała się jak gdyby słupem milowym tej historii: pierwsza – poświęcona wyborowi Karola Wojtyły na Papieża, 9 następnych – kolejnym pielgrzymkom Jana Pawla II do ojczyzny, ostatnia – z ostatnimi słowami Papieża „pozwólcie mi iść do domu Ojca”. Odstępy między kolumnami mierzone są słowami modlitwy Papieża kończącej ową pamiętną homilię.

autorska pracownia architektoniczna Warszawa

Na kolumnie drugiej, poświęconej pierwszej pielgrzymce Papieża do Ojczyzny, oprócz tekstu z datą i nazwami miejscowości, z boku kolumny, na płycie z marmuru kararyjskiego, jak gdyby na kartce z rękopisu, umieszczono końcowy fragment homilii wygłoszonej w dniu 2 czerwca 1979 roku:

To wszystko: dzieje Ojczyzny, tworzone przez
każdego jej syna i każdą córkę od tysiąca lat
– i w tym pokoleniu, i w przyszłych – choćby 
to był człowiek bezimienny i nieznany, tak
jak ten żołnierz, przy którego grobie stoimy...
To wszystko: i dzieje ludów, które żyły wraz
z nami i wśród nas, jak choćby ci, których setki
tysięcy zginęły w murach warszawskiego getta.
To wszystko w tej Eucharystii ogarniam 
myślą i sercem i włączam w tę jedną jedyną 
Najświętszą Ofiarę Chrystusa na placu Zwycięstwa. 
I wołam, ja, syn polskiej ziemi, 
a zarazem ja: Jan Paweł II papież,
wołam z całej głębi tego tysiąclecia, 
wołam w przeddzień święta Zesłania, 
wołam wraz z wami wszystkimi:
Niech zstąpi Duch Twój!
Niech zstąpi Duch Twój!
I odnowi oblicze ziemi.
Tej Ziemi!


Zależało na tym, aby ten monumentalny obiekt nie był w odbiorze „suchy” - bezosobowy. Zależało na tym, aby przybliżał nam postać Jana Pawła II – pełną dobroci i ciepła. Właśnie ta dobroć i ciepło, wyraz miłości do ludzi była, mówiąc przekornie, jego najpotężniejszą bronią w walce o ludzkie serca. To stanowiło o sile jego oddziaływania. Dlatego w tym monumencie jest tyle odniesień niejako osobistych. Uczestnicy wycieczki szkolnej z Lubaczowa odnajdą na trasie pielgrzymek papieskich swoje miasto, krzyż stanowiący element monumentu o formie najczęściej używanego przez Niego pastorału, przytoczony wyżej przepiękny tekst końcowego fragmentu homilii papieskiej z 2 czerwca 1979 roku pisany Jego pismem, z charakterystycznymi podnoszącymi się ku górze linijkami tekstu, wreszcie inskrypcję na ostatniej kolumnie. Najważniejsze w tym monumencie jest słowo: i słowo psalmu, i słowo Jana Pawła II. Sama architektura jest zminimalizowana, pozbawiona wszelkiej ozdobności i stanowi jedynie nośnik tego słowa.

harmonijne projektowanie wielobranżowe Warszawa

4. Koncepcja przewiduje możliwość etapowania realizacji.
I tak: jako pierwszy, już w pierwszą rocznicę śmierci Jana Pawła II, mógłby powstać, obok poddanej renowacji płyty w posadzce placu, prawie 10 m wysokości krzyż nawiązujący formą do papieskiego pastorału ustawiony w miejscu tymczasowego małego, drewnianego krzyżyka. Realizacja projektowanej kolumnady i przeniesienie pomnika marszałka Piłsudskiego powinny wiązać się z czasem przewidywanej odbudowy Pałacu Saskiego.
Niezwłocznie należałoby przystąpić do sadzenia szpalerów zieleni, natomiast realizacja inwestycji komunikacyjnych – tunel, parking podziemny – powinna być dostosowana do potrzeb i możliwości miasta.

Słowo i przestrzeń 
Kolumnada imienia Jana Pawła II ma być pomnikiem naszego zwycięstwa – odnowy oblicza tej ziemi.
Jej architektura jest współczesną kontynuacją wykształconych w kręgu kultury śródziemnomorskiej form upamiętniania zwycięstw – kolumn, bram, łuków triumfalnych, obelisków – ale najważniejsze w tym monumencie jest słowo: i słowo psalmu i słowo Jana Pawła II. 
Projekt jest wpisany w kontekst przestrzenny Osi Saskiej, przywraca zasadę kompozycyjną historycznego założenia, definiuje jego ostateczny kształt. Plac Piłsudskiego z jego historią, Grobem Nieznanego Żołnierza, pomnikiem Marszałka i Komumnadą imienia Jana Pawła II ma stać się miejscem szczególnym – Sanktuarium Narodowym. 


Za zespół autorski
Andrzej Kaliszewski

 

Brama, którą otworzył nam Papież

wykład wygłoszony 29.11.2005 roku na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego dla studentów Sekcji Teologii Kultury


Mamy mówić o placu Piłsudskiego, o upamiętnieniu tego co wydarzyło się w tym miejscu 2 czerwca 1979 roku. O rozumowaniu, które doprowadziło autorów do tego rozwiązania projektowego, o „filozofii” projektu.
Tytuł rozpisanego po śmierci Papieża konkursu brzmiał: „ Konkurs urbanistyczno – plastyczny na koncepcję upamiętnienia obecności Ojca Świętego Jana Pawła II w Warszawie ze szczególnym uwzględnieniem mszy św. Zesłania Ducha św. w 1979 roku na tle zagospodarowania placu Pisudskiego”.
Tak to brzmiało w precyzyjnym, suchym, urzędowym języku regulaminu konkursu.
Ale zawartość merytoryczna tego tytułu nie jest bynajmniej ani sucha, ani urzędowa. Bo to, co się wydarzyło w tym miejscu, należy do najważniejszych momentów w historii Polski. Dlaczego?
Przybliżmy sobie klimat tamtego okresu. Jaka wtedy była Polska? Polska końca lat 70.
Mamy już za sobą noc stalinowskiego terroru, uwięzienie Prymasa – patrona Waszej uczelni, krwawe wypadki poznańskie, interwencję ZSRR na Węgrzech, okres smuty gomułkowskiej – jak celnie to nazwał Stefan Kisielewski – „okres dyktatury ciemniaków”, represje na uczelniach po zdjęciu Dziadów, antysemicką szopę, inwazję Czechosłowacji przez siły Układu Warszawskiego. To w roku 1968, a w roku 1970 PZPR strzela do stoczniowców. Potem Gierek – „pomożecie, pomożemy”. Z pewnością słyszeliście o tym. Niby jest lepiej, ale bardzo krótko i za zagraniczne kredyty. I znowu w 1976 roku władza bije robotników. Rodzi się opozycja. Ale jest rozproszona. Niedobory na rynku rosną, wprowadzono kartki na cukier, a w niedalekiej przyszłości czekają nas kartki na mięso i na benzynę.
Ale za to PZPR wpisuje do Konstytucji „przewodnią rolę partii i wieczną przyjaźń ze Związkiem Radzieckim”, czytaj – uległość wobec Związku Radzieckiego.
Natomiast w płaszczyźnie „entuzjazmu narodowego” wielkie masowe uroczystości z okazji 1 maja, 22 lipca, rewolucji październikowej i wizyt towarzyszy radzieckich. Starannie organizowane z zapewnieniem odpowiedniej ilości uczestników. Jak to się odbywało z pewnością dobrze wiecie.
I oto jesień 1978 roku, konklawe, papieżem zostaje Polak. Radość i duma, a w obozie władzy konsternacja. Władza komunistyczna nie wpuściła do Polski papieża Pawła VI. Papieżowi Polakowi nie mogła odmówić przyjazdu do Ojczyzny. I oto – 2 czerwca 1979 roku pielgrzymka Ojca Świętego do Ojczyzny.
Plac Zwycięstwa. Bo tak się nazywał plac Piłsudskiego. Byłem tam wtedy. Nieprzebrane tłumy. Przyszliśmy sami. Nikt nas nie zganiał. Jest nas wielu, bardzo wielu. Rozpoczyna się msza. Homilia, na zakończenie padają te słowa „Niech zstąpi Duch Twój, niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze Ziemi, Tej Ziemi”.
W takim to klimacie, klimacie beznadziei realnego socjalizmu, padły te słowa.

I w tym właśnie momencie otworzyła się droga ku niepodległości. Nastąpił przełom w świadomości ludzi.
Ci, którzy byli na placu, gdy wrócili do domu już byli inni. Pamiętam dobrze to uczucie. Po tych słowach wszystko było już inne. Jako naród wstaliśmy z kolan.
Słowa papieskiego wołania stały się impulsem ciągu zdarzeń, który doprowadził do „odnowy oblicza” nie tylko polskiej ziemi.
Później było jeszcze 10 trudnych lat, w następnym roku fala strajków i powstanie 10 milionowej Solidarności, niejako pierwszy dowód odnowy oblicza tej ziemi. Dalej stan wojenny, zamach na Papieża, śmierć księdza Jerzego ale i pierestrojka. To co się stało 2 czerwca na placu Zwycięstwa było nie do odwrócenia. Potem był „okrągły stół”. Wybory 4 czerwca 89 roku, runął mur berliński, przestaje istnieć ZSRR, zostaje rozwiązany Układ Warszawski, wojska sowieckie opuszczają Polskę, Polska w NATO i Unii Europejskiej, a ostatnio pomarańczowa rewolucja na Ukrainie.
Odnieśliśmy zwycięstwo. Wielkie zwycięstwo. Zwycięstwo, jakich tak niewiele było w naszej historii. Najpierw to było zwycięstwo ducha, które z czasem stało się zwycięstwem materialnym.
I tu pytanie zasadnicze: co ma wyrażać monument mający upamiętnić to wydarzenie? Odpowiedź narzuca się sama. Powinien być to pomnik zwycięstwa.

Skoro stwierdziliśmy, mówię o autorach, że ma to być pomnik zwycięstwa, nasunęło się następne pytanie. Jak wyrazić zwycięstwo? Właśnie to zwycięstwo?
Wyrazić w sposób pełny, zrozumiały dla wszystkich, jednoznaczny, ponadczasowy?
Mają oczywiście rację ci, którzy mówią, że sama forma rzeźby, pomnika, powinna wyrażać treści, które chcemy przedstawić. Dobrym przykładem, gdzie forma czytelnie wyraża treść, jest pomnik wywiezionych na Sybir czy pomnik warszawskiej Nike. Ale te pomniki są pomnikami martyrologicznymi, upamiętniającymi bohaterskie czyny czy też ofiary przemocy.
Ale jak wyrazić zwycięstwo, właśnie to zwycięstwo?

Oczywiście takim znakiem powinien być krzyż ale nie tylko sam krzyż.
To wydarzenie miało bowiem znaczenie nie tylko religijne. Powiem więcej. Skutek, wynik tej wysłuchanej modlitwy Papieża, przekracza zakres świata katolickiego. Jest uniwersalny. Zmianie uległa mapa polityczna Europy. Dotyczy to nie tylko katolików i innych wyznań chrześcijańskich – prawosławnych, protestantów, ale również muzułmanów, żydów, ateistów. Ale decydujące dla nas jako autorów stało się zdanie samego Jana Pawła II. Wczytajmy się w słowa jego homilii wygłoszonej 2 czerwca 1979 roku. Cytuję:

To wszystko: dzieje Ojczyzny, tworzone przez
każdego jej syna i każdą córkę od tysiąca lat
– i w tym pokoleniu, i w przyszłych – choćby 
to był człowiek bezimienny i nieznany, tak
jak ten żołnierz, przy którego grobie stoimy...
To wszystko: i dzieje ludów, które żyły wraz
z nami i wśród nas, jak choćby ci, których setki
tysięcy zginęły w murach warszawskiego getta.
To wszystko w tej Eucharystii ogarniam 
myślą i sercem i włączam w tę jedną jedyną 
Najświętszą Ofiarę Chrystusa na placu Zwycięstwa. 
I wołam, ja, syn polskiej ziemi, 
...............................

I tu padają słowa papieskiego wołania.
Chciałem zwrócić Państwa uwagę &ndash to Papież mówi: „...dzieje Ojczyzny, tworzone przez każdego jej syna i każdą córkę...” „....i dzieje ludów, które żyły wraz z nami i wśród nas...”
„....wołam z całej głębi tego tysiąclecia....”
„....wołam wraz z wami wszystkimi....”
Nie ogranicza się tylko do katolików, przeciwnie, podkreśla uniwersalność swojego wołania. Nie można nikogo wyłączać. Z pewnością On by tego nie chciał.
Jak więc wyrazić to zwycięstwo?
A oto nasza odpowiedź na to pytanie.
W architekturze naszego kręgu kulturowego pomnikami zwycięstw są obeliski, kolumny, łuki i bramy triumfalne. Niestety niczego mądrzejszego nie wymyślono.
Bo nawet takie formy jak skrzydło, iglica, strzała, spirala, płomień, menhir czy dolmen, to też są formy pokrewne obeliskom czy kolumnom. Tyle tylko, że można podkładać pod nie najrozmaitsze treści.
I wtedy zrodził się pomysł, że w tym pomniku najważniejsze powinno być słowo.
Słowo papieskiego wołania, a jednocześnie słowo psalmu, słowo tej wysłuchanej modlitwy Papieża. Sama architektura powinna być jak najprostsza. Tak powstała koncepcja aby nad tym placem, który ma szansę stać się Sanktuarium Narodowym uwiecznić słowa Papieża.
Aby wypowiedziane w tym miejscu zostały tu na zawsze i nad placem opustoszałym – codziennym, jak na tym rysunku przedstawiającym widok kolumnady i nad placem wypełnionym świątecznym tłumem, jak ostatnio 11 listopada.
Wyobraźmy sobie ten tłum i nad nim te słowa.
Wymowa ich jest jednoznaczna, nie pozostawiają pola do interpretacji. Nie można ich zmienić. Nie można ich przeinaczyć. Znaczą dokładnie to co znaczą.
Stały się faktem, wysłuchaną modlitwą, spełnionym proroctwem.
Przepraszam za może zbyt patetyczną wypowiedź.
Ale patos jest czasem na miejscu.
Stąd właśnie wzięła się forma kolumnady z napisem na jej fryzie.
Ale natychmiast zrodziły się następne pytania:
Jaka powinna być ta kolumnada?
Jak powinna wpisywać się w Oś Saską?

I tu, narodził się pomysł: ilość kolumn należy związać ze słowami tekstu wołania papieskiego. Odstępy zaś między kolumnami powinny być mierzone słowami tej modlitwy, tego wołania.
Nad każdym przęsłem z kolumnady – słowo z tekstu. Stąd wziął się nierównomierny rozstaw kolumn. Sprawiło to, że monument z miejsca nabrał unikalnego charakteru. Nie ma i nie będzie takiego drugiego. Powiem nieskromnie więcej. Niejako przy okazji stało się to rozwiązanie rozwinięciem form architektonicznych upamiętniania zwycięstw, które wykształciły się w ciągu bez mała 5000 lat historii kultury śródziemnomorskiej. A to przyznacie jest chyba jednak jakimś osiągnięciem. A przy tym ustanowiony został jak dyby nowy charakter kolumnady, nazwijmy ją „kolumnadą demokratyczną”.
Dotychczasowe kolumnady i portyki projektowane były w jednakowym rytmie, czasem środkowe przęsło było inne. Z takich wzorów – sztywnego rytmu &ndash często korzystała architektura np. ustrojów totalitarnych i tym się zresztą charakteryzowała. A tu jest coś zupełnie innego.
Jest to brama zwycięstwa nas wszystkich, nie jednego triumfatora, jednego zwycięskiego władcy, ale zwykłych ludzi, którzy nie kroczą w regularnym szyku jak wojsko, ale idą grupami większymi i mniejszymi – tak jak chodzą wolni ludzie. 

Rodziły się następne pomysły, o których za chwilę.
To co zrobiliśmy to jest dopiero projekt koncepcyjny.
Z natury rzeczy musi on być dopracowywany zanim będzie mógł być przekazany do realizacji. To jeszcze długa i pracowita droga. Ale uznaliśmy, że warto te pomysły zanotować. Niekoniecznie wszystkie muszą być wykorzystane. Wysuwano zarzut, że projekt jest przegadany. Być może tak. Ale niezbędne jest przeprowadzenie jeszcze wielu dyskusji, takich jak choćby ta dzisiejsza, która mam nadzieję za chwilę się odbędzie. Ten projekt może ulegać zmianom. Już nad tym myślimy. Ale oczywiście zasadnicza idea powinna naszym zdaniem zostać zachowana. 

Do takich pomysłów, nad którymi warto się zastanowić, zaliczyłbym zaznaczenie w monumencie związku pontyfikatu Jana Pawła II z Polską. Bo taką możliwość stwarza ilość kolumn (11) wynikająca z tekstu wołania papieskiego ( 10 słów). Każda z kolumn stała się jak gdyby słupem milowym tej historii: pierwsza – poświęcona wyborowi Karola Wojtyły na Papieża, 9 następnych &ndash kolejnym pielgrzymkom Jana Pawla II do ojczyzny, ostatnia – z ostatnimi słowami Papieża „ pozwólcie mi iść do domu Ojca”. Bo przecięż nauczanie Ojca Świętego nie ogranicza się tylko do tej pierwszej pielgrzymki. Trwało przez cały pontyfikat.
Na kolumnie drugiej, poświęconej pierwszej pielgrzymce Papieża do Ojczyzny, oprócz tekstu z datą i nazwami miejscowości, z boku kolumny, na płycie z marmuru kararyjskiego, jak gdyby na kartce z rękopisu, umieszczono końcowy fragment homilii wygłoszonej 2 czerwca 1979 roku.
Zależało na tym, aby ten monumentalny obiekt nie był w odbiorze „suchy” &ndash bezosobowy. Zależało na tym, aby przybliżał nam postać Jana Pawła II – pełną dobroci i ciepła. Właśnie ta dobroć i ciepło, wyraz miłości do ludzi była, mówiąc przekornie, jego najpotężniejszą bronią w walce o ludzkie serca. To stanowiło o sile jego oddziaływania. Dlatego w tym monumencie jest tyle odniesień niejako osobistych. Np. uczestnicy wycieczki szkolnej z Lubaczowa odnajdą na trasie pielgrzymek papieskich swoje miasto, krzyż stanowiący element monumentu ma formę najczęściej używanego przez Niego pastorału, przytoczony wyżej przepiękny tekst końcowego fragmentu homilii papieskiej z 2 czerwca 1979 roku pisany Jego pismem, z charakterystycznymi podnoszącymi się ku górze linijkami tekstu, wreszcie inskrypcja na ostatniej kolumnie. 

I pytanie ostatnie.
Jak ta kolumnada powinna się wpisywać w Oś Saską?
Oś Saska &ndash wielkie barokowe założenie urbanistyczne &ndash w ciągu swej prawie trzystuletniej historii ulegało wielu transformacjom. Zachowało jednak swój charakter i zasadę przestrzenną. Historia Osi Saskiej, nierozerwalnie sprzęgnięta z dramatyczną historią miasta i państwa, uczyniła z niej miejsce szczególne.Architektura bezpośredniego otoczenia placu – i ta zachowana, i ta która ma być odbudowana wyrosła – z tradycji klasycznych. Dlatego projektowany obiekt powinien, przy zachowaniu współczesnych środków wyrazu, współgrać z architekturą wyrosłą z korzeni klasycznych, a jego wysokość nie może przekraczać wysokości Pałacu Saskiego (15m). Jednocześnie dobrze by było, aby Plac Piłsudskiego z jego historią, z Grobem Nieznanego Żołnierza i z Kolumnadą imienia Jana Pawła II stał się Sanktuarium Narodowym.
Ważną cechą projektu jest wyrównanie gabarytów pałacu, kolumnady i szpalerów zieleni stanowiących południową i północną ścianę placu w jego nowym kształcie. W miejsce dotychczas panującego tu chaosu i nieoznaczoności pojawi się ład i porządek przestrzenny, tak charakterystyczny dla tego rodzaju założeń urbanistycznych. Przywrócona zostanie w ten sposób historyczna zasada kompozycyjna Osi Saskiej.


Andrzej Kaliszewski 

Autorska Pracownia Architektury
Andrzej i Barbara Kaliszewscy
Bohdan Napieralski 
Architekci, Sp. z o.o.
ul. Krzysztofa Komedy 2/4
02-517 Warszawa

Godziny otwarcia
pon. - pt. 1000 - 1800